Z przerażeniem zobaczyła rękę porywaczki wijącą się między prętami i zahaczającą

Kręciło jej się tylko w głowie. Jakby nie była w swoim ciele, a z oddali oglądała postaci w
Słowo „bohater” najwyraźniej poskutkowało.
- I przestań się wiercić.
- Właśnie że chciałeś! Wyciągnęłam do ciebie rękę. Dla mnie to był wielki
w charakterze psychologa w Narodowym Centrum Analizy Brutalnych
- Montgomery... On pracował przy sprawie Sancheza. Na początku. -
co innego.
Zamknął bagażnik, po czym podszedł otworzyć drwi. Mały, czerwony
- Racja. Tak. Mmm...
- Nie...
128
Montgomery podniósł się ciężko. Oczy miał małe i ciemne. Przypominały
tylko mój prywatny numer telefonu. Zastanów się nad słowami Sancheza.
- O ósmej - wyskrzeczał chłopak. - Poszedł do biura, wziął papiery i wyszedł.

– Nie mam pojęcia, ale to... to niemożliwe... ona... ona nie żyje. Ty sam ją... – Podniosła

pociskami, z których cztery skupione były w środku. Cisnęła pistolet,
każdy skrawek szczupłego ciała, oświetlonego blaskiem księżyca i ogrodowej lampy. Rainie
różnych wyborów i wszyscy jesteśmy odpowiedzialni za nasze czyny. Jeśli Danny zastrzelił

- Cześć, Albert. - Quincy odezwał się tak krystalicznie czystym głosem,

212
wcześnie, prawdopodobnie będzie musiał odwołać randkę z Corrine.
– Zakładając, że sprawy są powiązane. – Są.

- W Filadelfii, oczywiście - odburknął Montgomery. Wszedł do środka

wchodząc w drogę LAPD, ale patrząc im na ręce. Czeka go niełatwe zadanie. Dobrze, że ma
cicho:
A czas mijał, a oni nadal nie mieli żadnego liczącego się tropu.